Nowy rok, nowa ja?


Blask po świętach powoli sobie dogasa, a my wszyscy wkraczamy w kolejny okres, kiedy ludziom lekko odbija. Nowy rok, nowa ja - krzyczą memy i, co dziwne, ludzie naprawdę w to wierzą. Powielają postanowienia, których rok temu nie dotrzymali, że schudną albo osiągną inny życiowy sukces.

No cóż. Rozumiem, że nowy rok to taki pretekst, motor zmian i to jest dobre. Ale też wyrosłam już z naiwności, że nagle w magiczny sposób przewrócę swoje życie do góry nogami. Dlatego już od dawna nie robię postanowień. Rok temu miałam jedno jedyne i wytrwałam w nim pół roku. W tym roku nie mam żadnych, mam tylko marzenia i cele, które sobie postawiłam, ale one nie są związane z nowym rokiem. Jak na przykład moja nauka języka hiszpańskiego, zaczęłam półtora roku temu w wakacje i teraz to nadal trwa, to proces. Chcę zmieniać swoje życie na lepsze i dążyć ku szczęściu cały czas, a nie dlatego, że zaczął się rok i muszę być natychmiastowo piękna i osiągnąć sukces na każdym polu. Wszystko z czasem przyjdzie. 

Nie chcę Wam przez to powiedzieć, że macie nie stawiać sobie celów. Chodzi o to, żeby były one realistyczne i żeby dążyć do zmian na lepsze zawsze. Nie raz w roku, bo tak wypada. Nie obudziliście się dziś nowi, ale tacy sami, jak wczoraj i to jest dobre. Nie w magii nowego roku, ale w Was jest siła i w każdym momencie da się coś zmienić. Ja w to wierzyłam zawsze, a teraz wierzę jeszcze mocniej, po wystartowaniu z pigletkami. Postanowień noworocznych więc nie mam, ale marzeń i celów na przyszłość? Całą listę.

Komentarze