Za co lubię Wielkanoc?



Wielkanoc. Fajne i niedoceniane święta. Schowane w cieniu Bożego Narodzenia, pozbawione tak wielkiej otoczki, jaką Boże Narodzenie robi wokół siebie. Ale ja te niepozorne święta lubię, może nawet bardziej od tych grudniowych. 

Czemu? Zacznijmy może od wymiaru religijnego. Temat religii i wiary ostatnio do najpopularniejszych i ulubionych nie należy, więc może dajmy go na początek, aby kto chciał, mógł sobie łatwiej ominąć. 

Jak może niektórzy z nas wiedzą, Wielkanoc w Chrześcijaństwie jest ważniejsza od Bożego Narodzenia. Ale też dotyka ważniejszych, a zarazem poważniejszych i przykrych rzeczy. Łatwiej i fajniej jest cieszyć się z narodzin, niż przezywać mękę i śmierć. Ale to właśnie dotknięcie tematu śmierci pozwala w pełni zanurzyć się w wiarę, a także zanurzyć w siebie. Uczestnicząc w liturgii triduum paschalnego, czuję się w kościele tak niesamowicie i mistycznie, jak nigdy. Żadna inna msza, jakkolwiek piękna by nie była, nie da mi czegoś takiego. 

Skończyliśmy z kwestiami religijnymi? Możemy iść dalej. Jak wspominałam, Boże Narodzenie ma otoczkę. Wielkanoc może nie tyle jej nie ma, co ma mniejszą i to sporo. No są jakieś jajeczka i kurczaczki, ale to nie to samo, co cały ten bożonarodzeniowy przepych. Ale w tym przepychu czasem gubimy to, co najważniejsze. A w marcowo-kwietniowych świętach możemy się bardziej skupić na właściwym aspekcie, na przeżywaniu. Kwestii religijnych, ale też tych tradycyjnych, rodzinnych.

Lubię te święta jeszcze za to, że są wesołe. Pomijając ciężki aspekt pasyjny, to świętujemy zmartwychwstanie, cieszymy się, a i ta otoczka kurczaczków i malowanych jajeczek jest tak po ludzku fajna. I pora roku, wszak mamy wiosnę, wszystko budzi się do życia i zazwyczaj jest ciepło (no nie w tym roku, ale natura lubi płatać figle).

A nade wszystko, Wielkanoc ma jedną cechę, która wynosi u mnie te święta wysoko, wysoko ponad Boże Narodzenie. 

Nie męczą mnie. I trwają o jeden dzień krócej. Alleluja. To niby jeden dzień mniej, niby mniej obowiązków o ubranie choinki, a i tak jestem niebotycznie mniej wyczerpana niż w grudniu. Wszystko jakieś spokojniejsze. Jedyne, czego nie lubię, to tego głupiego zwyczaju lania się wodą. No ale da się zapiąć kaptur po czubek głowy i wytrzymać. 

A Wy? Lubicie Wielkanoc? Wolicie ją czy Boże Narodzenie? Jakkolwiek sprawy się mają, to ja z całego serca życzę każdemu z Was zdrowia, spokoju i radości w te święta i w każdą minutę życia.


Wasza 
Oldżi 

Komentarze