Pierwsze urodziny bloga!



Wiecie co? Jestem strasznie podekscytowana. Moje dzieło, mój blogowy projekt, właśnie kończy roczek! Cieszę się jak dziecko, bo jestem szalenie z siebie dumna, że wytrwałam. Po wszystkich moich poprzednich blogach w końcu udało mi się stworzyć taki, który jest, do którego zawsze z przyjemnością zaglądam i któremu lubię i chcę się poświęcać. Nawet jeśli zdarza się, że nie napiszę tu nic nowego tygodniami, to jednak kiedy nagle wpadnie mi do głowy coś, czym bardzo chcę się z kimś podzielić, mam tę małą internetową myśloodsiewnię, do której mogę te wszystkie refleksje przelać. To jest super, i nawet jeśli przez ten rok nie zawojowałam blogosfery, to i tak wypiję dziś mały toast (chwilowo bezalkoholowy), za dziś, za 6 kwietnia 2016 i za cały ten rok wypełniony wpisami. 

Niektórzy z Was pomyśleli pewnie, że zwariowałam i, zastanawiają się, co ja w ogóle świętuję. Nic takiego się przecież nie stało i nic nie osiągnęłam. Nie doczekałam się zawrotnych statystyk, nie zdobyłam zbyt dużo polubień na fanpage'u i nie nauczyłam regularnie publikować. Cóż, to wszystko jest prawdą, ale to w żadnym wypadku nie są dla mnie powody do wstydu. Od samego początku nie byłam nastawiona na zawojowanie czegokolwiek. Chciałam mieć po prostu swoją małą przestrzeń do pisania, bo tak bardzo, ale to bardzo, lubię pisać. Czemu więc do stosu opowiadań spoczywających w zakamarkach mojego komputera nie dołączyć bloga? Tak naprawdę blogowanie towarzyszy mi od dzieciństwa, odkąd nauczyłam się pisać miałam przeróżne blogi, czy to takie, jak ten, czy też te z potterowymi fanfikami. Więc chyba po prostu bez blogowania bym nie wytrzymała. Nawet jak nikt by mnie nie chciał czytać. 

Ten pierwszy rok istnienia strony to także powód do dumy z tego, że wytrwałam. Nie skasowałam bloga, nie porzuciłam go, no i chociaż raz na jakiś czas zaglądałam, by napisać parę słów. Rok temu byłam, owszem, zdeterminowana, by tym razem się nie poddać, ale wiadomo, że różnie to bywa. Ten blog nie jest może idealny, ale jest najbardziej profesjonalny z tych, które miałam; ma swoją unikalną nazwę, własną domenę, ładny szablon i fanpage na Facebooku. Ma wszystko to, czego od swojego bloga oczekuję, a to przecież wciąż dopiero początki. 

To, że od założenia bloga i pierwszego postu na nim mija aż rok, to kolejny dowód na to, jak szybko ucieka nam czas. Nie spodziewałam się, że nim się obejrzę, minie pierwszy miesiąc, następny, aż dojdziemy do pierwszej rocznicy. Ale bardzo, bardzo się z tego cieszę. I nie żałuję ani minuty spędzonej nad dopracowywaniem postów, nad dostosowywaniem szablonu. I co najważniejsze - nie zatrzymuję się. To wciąż dopiero początek, jeszcze dużo przede mną, dużo zmian i celów do osiągnięcia. Dziękuję z całego serca Wam, każdemu kto przez ten czas zajrzał tu, aby mnie przeczytać i czekam na to, aż spotkamy się na rocznicy drugiej, trzeciej, piątej i każdej następnej.

Komentarze