Adoptowałam świnkę!


Powitajcie nowego członka mojej świnkowej rodziny - Agatkę. Od niedawna nie mam już świnek dwóch, ale trzy, na dodatek spełniło się jedno z moich marzeń - jedna z nich to świnka rasy skinny, a więc, jak widzicie na zdjęciu, łysa. Przychodzę do Was z tym postem nie tylko po to, żeby kontynuować trochę już zapomnianą prosiaczkową serię, ale też, by opowiedzieć o adopcji świnek i innych gryzoni - w końcu w ten właśnie sposób pozyskałam mojego łysolka.

Od ostatnich świnkowych postów (TEN i TEN) minęło już bardzo dużo czasu. Od tamtego momentu jedna z moich świnek odeszła za Tęczowy Most (Cyziczka, moja iskierka, zawsze zostanie w pamięci), zmieniłam klatkę na większą i zostałam członkiem administracji w jednej ze świnkowych grup na Facebooku. W związku  z tym, chyba muszę zaktualizować moje poprzednie wpisy, tak, aby promowały jak najlepsza, jak najaktualniejszą wiedzę, no ale nie o tym tutaj.

Dawno, dawno temu, nic nie wiedząc jeszcze o tym, że w ogóle jest coś takiego, jak adopcja gryzoni i jakie zło czai się za sprowadzaniem zwierząt do sklepów zoologicznych, kupiłam w takim sklepie jedną świnkę, a potem drugą. Niestety, malutka dość szybko odeszła. Wtedy nadal nie wiedziałam, jak to z tymi zoologami jest i w podobny sposób do dwóch poprzednich świnek, w moim domu zawitała Luna. (Tak, oczywiście nazwana po potterowej Lunie Lovegood). Dziś jestem już mądrzejsza o świadomość, że zwierząt nie należy kupować w sklepach zoologicznych. Nie będę w tym miejscu się rozwodzić nad tym tematem, gdyż jest to obszerne zagadnienie i powinno się mu poświęcić cały osobny post (nie wykluczone, że kiedyś to zrobię). Zainteresowanych odsyłam do filmików na YouTube (Droga do sklepu zoologicznego), a streszczając zaznaczę tylko, że zwierzęta w sklepach pochodzą z pseudohodowli, zwierzęcych umieralni, a kupujemy je często chore albo ciężarne.

Kiedy więc zmieniłam klatkę z 100 na 140 i w głowie pojawiła się myśl o trzeciej śwince, skierowałam swoje kroki na forum Stowarzyszenia Pomocy Świnkom Morskim. Wiecie, że jest takie coś? Że możecie adoptować nie tylko psa czy kota ale także świnkę, królika, a nawet szczurka? To najlepszy sposób na pozyskanie nowego zwierzęcego przyjaciela, Wy macie poczucie, że zrobiliście coś dobrego, a na dodatek otrzymujecie (zupełnie za darmo) zwierzę zdrowe, nie ciężarne i takie, jakie tylko sobie wybierzecie z dostępnych typów ras i kolorów.

Na forum czekała na mnie cudowna niespodzianka - świnka skinny i to na dodatek tuż obok mnie, w Gdańsku! Oczywiście, transport zwierząt można zorganizować po całej Polsce, ale jednak czym bliżej, tym lepiej. Wbrew pozorom i obawo wielu osób, procedura adopcyjna w SPŚM jest bardzo prosta. Wystarczy napisać do Domu Tymczasowego, przejść wizytę przedadopcyjną i podpisać umowę. Wizyta ta nie jest niczym strasznym, to nie inspekcja i egzamin z wiedzy o świnkach, ale zwykła rozmowa przy herbatce. Kiedy moja się kończyła, aż było mi żal, tak miło rozmawiało się na prosiaczkowe tematy. 

Po dopełnieniu formalności nie zostało nic innego, jak zabrać do domu kochanego małego golaska. Teraz mam trzy panienki, trzy szczęśliwe świnki i staram się zapewnić im wszystko, czego potrzebują. I choć Belli i Luny nie oddałabym za nic nikomu, wiem, że są to pierwsze i ostatnie świnki jakie kupiłam w zoologu. Każda następna będzie pochodziła z adopcji bądź zarejestrowanej hodowli i Was także gorąco do tego zachęcam. A na umilenie wieczoru dołączam kilka zdjęć Agatki (imię nadane w DT, nie zmieniałam) oraz jej koleżanek, Luny i Belli.








Nowa klatka, wymiary 140x60

Komentarze